piątek, 18 listopada 2011

Makaron z wieprzowiną lub wołowiną po tajsku



Składniki:
  • 40 dag makaronu ryżowego typu wstążki lub innego
  • Ok. 25 dag wieprzowiny lub wołowiny pokrojonej w paski
  • 1 jajko roztrzepane
  • Ok. 6 liści poszatkowanej na paski kapusty pekińskiej
  • 1 średnia cebula lub 4 dymki pokrojone w piórka
  • 2 zmiażdżone ząbki czosnku
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 1 łyżka sosu ostrygowego
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 1 łyżeczka cukru
  • Sól, pieprz
  • 2 łyżki oleju



Wszystkie składniki trzeba przygotować przed przystąpieniem do gotowania, co powinno zająć ok. 10 min. : umyć i pokroić mięso, kapustę, cebulę; roztrzepać jajko, zmiażdżyć czosnek, makaron przygotować wg instrukcji na opakowaniu tak aby był al dente, wymieszać sosy razem z solą, pieprzem i cukrem. Dlaczego tak? Ponieważ podczas smażenia nie będziecie mieli czasu na dodatkowe czynności, a przyrządzenie nie zajmie dłużej niż ok. 8 min. Przygotowane składniki umieście blisko kuchenki, abyście mieli wszystko pod ręką.



Przygotować wok lub głębszą patelnię o nieprzywierającej powierzchni. Wlać olej, rozgrzać i ustawić na dosyć mocnym ogniu ale nie największym. Wsypać czosnek i cały czas mieszając podsmażyć na złoto, co zajmie kilka sekund. Dodać mięso i smażyć cały czas mieszając i podrzucając kawałki, aż będzie prawie miękkie. Powinno to zająć ok. 4 min. Zaznaczam mięso ma się usmażyć a nie dusić czyli nie możemy doprowadzić do zbytniego puszczenia soków. Dlatego właśnie należy robić to na dosyć ostrym ogniu. Gdy mięso jest już prawie dobre, wlewamy jajko i energicznie mieszamy, aby połączyło się z pozostałymi składnikami. Następnie wrzucamy liście kapusty,  chwilę przesmażamy i dodajemy makaron. Dokładnie mieszamy i wlewamy przygotowaną mieszankę sosów z przyprawami. Ponownie dokładnie mieszamy i próbujemy. W razie potrzeby doprawiamy jeszcze. Wrzucamy cebulę i mieszamy. Jeśli używamy dymki trochę zielonej części możemy zostawić do posypania gotowej potrawy. Tak przygotowane danie przekładamy do naczynia i od razu podajemy. Smacznego!!

czwartek, 27 października 2011

Marynowana dynia


Składniki:
  • 3 kilogramowa dynia

Zalewa:
  • 5 szklanek wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 2-3 szklanki cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • szczypta cynamonu, ok. 15 szt. goździków


Przygotowanie dyni:
Dynię kroimy na mniejsze części. Dokładnie oczyszczamy z pestek i farfocli, pozostawiając jedynie zwarty miąższ. Następnie przygotowane kawałki obieramy ze skórki bardzo dokładnie, nie pozostawiając białej twardej warstwy tuż przy skórce. Dlaczego? Ponieważ pozostanie ona twarda nawet po ugotowaniu. Następnie kroimy dynię w kostkę o boku ok. 1 cm lub mniejszą.

Zalewa:
Wodę wlewamy do dużego garnka. Dodajemy pozostałe składniki zalewy i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy chwilę po przykryciem. Wyławiamy goździki. Dodajemy dynię. Zmniejszamy ogień i gotujemy powoli aż dynia będzie miękka ale kawałki nadal będą zwarte. Trzeba tego pilnować, ponieważ zbyt długie gotowanie doprowadzi do powstania papki, z którą już nic nie zrobimy.
Ugotowaną dynię przekładamy do wysterylizowanych słoików ( wyparzonych we wrzątku i wyprażonych w piekarniku). Mocno zakręcamy i odwracamy dnem do góry. Pozostawiamy do wystygnięcia. Tak przygotowaną dynię nie pasteryzuje się, ponieważ ponowne gotowanie spowoduje wspomniane powstanie papki.
Dynia gotowa jest do spożycia po kilku dniach.



Do czego dodajemy marynowaną dynię?
Podobnie jak marynowane w occie śliwki jest świetnym dodatkiem do mięs i wędlin, kanapek, sałatek. Najlepiej podawać ją w osobnej miseczce w towarzystwie innych marynowanych owoców, warzyw czy grzybów.
Smacznego!!!


wtorek, 31 maja 2011

Naleśniki klasyczne


Nigdy nie zastanawiałam się nad proporcjami składników na ciasto naleśnikowe. Jak wiele dań, które od lat przyrządzam a teraz czasami opisuję na blogu, robię „na oko”. Dlatego też nigdy nie stworzyłam idealnej receptury na klasyczne naleśniki….. do zeszłej soboty. Naleśniki z tego przepisu wychodzą idealnie cienkie, elastyczne,  nie łamią się przy przewracaniu ani przy składaniu z farszem. Są przepyszne same w sobie: delikatnie słone i odrobine słodkie o lekko maślanym smaku. Idealne!!

Składniki:
  • 1 l tłustego mleka
  • 600 g mąki
  • 6 jajek
  • 1 łyżeczka cukru (lub cukru pudru)
  • duża szczypta soli
  • Ok. ½ kostki masła (roztopionego)

Masło roztapiamy w rondelku. Można użyć mniejszej ilości ale minimum to 2 płaskie łyżki. Resztę składników dokładnie mieszamy (ręcznie lub robotem kuchennym) i dodajemy masło (nie musi być ostygnięte).  Ciasto wyjdzie bardzo rzadkie, ale tak ma być. Odstawiamy na min. 15 minut aby z ciasta uwolniły się bąbelki powietrza. Jeśli tego nie zrobimy, to smażąc placki w cieście będą nam się robiły małe dziurki.
Po tym czasie możemy smażyć.  Do patelni teflonowych nie trzeba używać już żadnego dodatkowego tłuszczu. Do patelni innego typu sugeruję roztopić dodatkową porcję masła we wspomnianym rondelku i przed wlaniem każdej porcji ciasta smarować masłem patelnię używając do tego  pędzelka kuchennego. Naleśniki  należy piec na średnim ogniu na dobrze rozgrzanej patelni.
Ja piekłam swoje na średniej wielkości patelni. Dzięki temu naleśniki nie były duże i z podanej porcji ciasta wyszło ich niecałe 40 sztuk.  To dużo. Aby uzyskać mniejszą ilość proporcjonalnie należy zmniejszyć liczbę składników.

Proponowany farsz:
(na 20 sztuk małych naleśników)

  • ½ kg pieczarek
  • 2 średnie cebule
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz

Pieczarki umyć i dokładnie oczyścić z ziemi. Następnie drobno pokroić w kostkę lub zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Ja błyskawicznie starłam w robocie kuchennym. Cebulę obrać i drobno posiekać. Rozgrzać patelnię, wlać ok. 2 łyżek oliwy i zrumienić cebulkę. Potem dodać pieczarki i dusić aż odparuje cała woda. Porządnie popieprzyć i osolić. W przypadku gdy nie możecie się pozbyć nadmiaru wody, można pieczarki przełożyć na drobne sitko i odsączyć wodę. Farsz ostudzić i można nakładać na naleśniki. Najlepiej smakują obsmażone na smalcu. Można tez wcześniej opanierować  je jak kotlety w jajku i bułce tartej.

Do tego wszystkiego zwieńczeniem dzieła jest barszcz czerwony. Jeśli czasu brak (czyli zawsze) można na szybko przyrządzić barszcz z torebki ( ja używam tylko Winiary – wg mnie jest najlepszy). Najpierw przygotować wg instrukcji na opakowaniu. Potem dodać 2 lub 1 spory, pokrojony ząbek czosnku, sporą szczyptę majeranku (lub kilka gałązek świeżego), porządnie popieprzyć i dodać kilka łyżek koncentratu z buraków (Krakusa). To dopełni smak i nada zupie intensywnego buraczanego koloru.
Odstawić na około ½ godziny. Smaki się przegryzą i dzięki temu barszcz będzie lepszy. Gotowe. Smacznego!!!

Jamie Oliver „Włoska wyprawa Jamiego”


 To moje pierwsze spotkanie z książką kucharską tego słynnego kucharza i jestem oczarowana! Wcześniej oglądałam regularnie programy telewizyjne Jamiego i w końcu postanowiłam kupić jedno z jego wydawnictw, a że kuchnię włoską uwielbiam nie miałam problemu, aby zdecydować się na „Włoską wyprawę…”.
Książka jest niezwykle kolorowa i okraszona mnóstwem zdjęć potraw i Jamiego przy gotowaniu. Wzbogacona jest o uwagi ogólne na temat danego typu dania, gdzie m.in. znajdziemy nieocenione rady dotyczące przygotowania pizzy czy minestrone.  Standardowo, jak w każdej książce kucharskiej, treść podzielona jest na rozdziały a każdy z nich dotyczy danego rodzaju dań. Znajdziemy spis alfabetyczny i wykaz samych przepisów- to ułatwia szukanie konkretnego przepisu. Ale ja bynajmniej nie zamierzam z tego korzystać………najwięcej przyjemności czerpię z przeglądania kolejnych przepisów w poszukiwaniu tego, który zawładnie najpierw moim umysłem a potem żołądkiem J I tak stało się z przepisem na pizzę fritta. To była miłość od pierwszego wejrzenia a potem od pierwszego kęsa… mmmm pycha – zwłaszcza, że jest to przepis na pierwszą wymyśloną pizzę, którą się………smaży. Tak, tak! Dobrze słyszycie smaży, a potem jedynie opieka pod grillem. Cudo! Od samego patrzenia zakochałam się w przepisach na grilla i dodatkach takich jak sos majerankowy i sól rozmarynowo -pomarańczowa do ryb. Nie omieszkam wspomnieć o banalnie prostych przepisach na różnego rodzaju spaghetti, które w każdej postaci mogłabym jeść tonami! I tak znajdziemy recepturę na spaghetti z bakłażanem, z kalmarami, z krewetkami i rukolą czy spaghetti trapanese czyli z migdałami, pomidorami, bazylią i parmezanem.  Tym, co wyróżnia tą książkę jest rozdział z samymi dodatkami do dań np. smażone cukinie czy duszone nowalijki oraz rozdział o jedzeniu z ulicznych straganów czyli taki włoski fast food z lokalnych produktów np. omlet z krewetkami i natką pietruszki, placuszki z ciecierzycy czy smażone spaghetti. Jamie prezentuje też dosyć dużo przykładów  antipasti czyli przystawek. I tak dowiemy się, czym różni się, bruschette od crostini i poznamy danie, które zowie się „Sushi z Chianti”, które nie jest niczym innym niż… toskańska wersją steku tatarskiego.
Dla kogo jest ta książka?
To proste – dla każdego. Kuchnia włoska tak naprawdę nie jest skomplikowana. Jest ciepła, aromatyczna i rodzinna.  Taką kuchnię uwielbiam i taką kuchnię lubi też Jamie Oliver, dlatego z takim zapałem opowiada o każdym daniu ( każdy przepis ma swój indywidualny wstęp), o tym gdzie je robił, od kogo dostał też przepis i co czuł, gdy kosztował go pierwszy raz. Można powiedzieć, że są to swego rodzaju dosyć intymne wyznania człowieka zakochanego we Włoszech, w kuchni włoskiej i kulturze tego kraju.  Zakochajcie się i wy….

poniedziałek, 23 maja 2011

Miły początek tygodnia

Wiosna już w pełni. Uliczne stragany obfitują w świeże warzywa i owoce. Dookoła zrobiło się całkowicie zielono, więc i ja zapragnęłam zieleni na moim blogu.
Dziś więc zmiana szaty graficznej na blogu i miła niespodzianka na dobry początek tygodnia.  Nie ukrywam radości, że udało mi się wygrać w konkursie "(Pomidorowe) nagrody Jamiego Olivera" organizowanego przez Agatę znaną z kuchni.tv i jej bloga Kuchnia Agaty. Jeszcze raz dziękuję i zachęcam do odwiedzania blogu Agaty!

Miłego dnia!!

Mortiszka

niedziela, 22 maja 2011

Torcik Marchewkowy



Nie lubię tortów. Są za słodkie, ciężkie, z tłustymi kremami, po których robi mi się nie dobrze. Więc cóż pozostaje… robić torty samemu: nie za słodkie, nie za tłuste z lekkimi polewami aby było smacznie i wyjątkowo i……łatwo (oczywiście) !

Przepis na ciasto marchewkowe podawałam już i znajdziecie go TU. Natomiast aby powstał tort, ciasto należy upiec z małej tortownicy (ok. 22 cm śr.). Blachę należy porządnie  wysypać bułką tartą aby potem bez problemu zdjąć boki i dno. Doradzam upiec ciasto wieczorem i pozostawić na noc pod przykryciem. Dzięki temu będzie miękkie i wilgotne.



Na drugi dzień przygotowujemy polewę:

Składniki:
3-4 opakowania serka naturalnego typu Almette (ok. 400g)
50 g masła
ok. 2-3 kopiastych łyżek cukru pudru
1 opakowanie cukru waniliowego


Serek ubijamy z masłem i z cukrem waniliowym, dodając partiami cukier puder. Ubijam do momentu uzyskania całkowicie gładkiej masy. Ciasto kroimy na pół w poprzek aby powstały dwa placki. Nie całą połowę masy nakładamy na dolną część placka, rozprowadzamy równomiernie i nakładamy delikatnie górny placek. Uwaga: ciasto wyrasta w kształcie kopuły. Ja nie ścinałam góry aby tort był plaski. Zostawiłam naturalny kształt i dlatego ciasto było trochę „krzywe” i owalne.
A więc. Po nałożeniu górnego placka nakładamy resztę polewy i dokładnie rozprowadzamy na górze i po bokach i możemy dekorować.  Ja użyłam do ozdobienia: truskawek, polewy czekoladowej (gotowej) i posypki cukrowej. Gotowe!!


wtorek, 17 maja 2011

Dressing z mango


Egzotyczny, wakacyjny, słodki……mmm wyjątkowy. Idealny do różnego rodzaju sałat podawanych do mięs pieczonych a najlepiej do mięs grillowanych. Sezon już rozpoczęty, więc zaskoczcie swoich gości J

Składniki:
1 szkl. soku z mango (ok. ½ zmiksowanego mango
½ szkl. oliwy z oliwek extra vergine
3-4 łyżki soku  z cytryny
1 łyżka prażonych ziaren sezamu
sól, pieprz


Mango obieramy i wyjmujemy pestkę. Miksujemy i odmierzamy 1 szklankę. Ziarna sezamu prażymy na patelni. Nie wolno ich zostawić bez opieki, bo szybko się przypalają. Łączymy wszystkie składniki, solimy i pieprzymy do smaku. Gotowe.
Ja polewam sosem mieszankę swoich ulubionych sałat: lodowej, rukoli, roszponki i oczywiście odrobiny szpinaku. Smacznego!!